X
Najpierw wiedza, potem rzezba
Najpierw wiedza, potem rzezba
facet to wojownik

Facet to wojownik

Chcesz dostać prezent od Łysego? TAK NIE

Wieść gminna mawia, że jeśli chce się, żeby facet czegoś zapragnął, to należy uczynić to dla niego nieosiągalnym. Ta wojownicza i nieustępliwa męska cecha, wydaje mi się jednym z podstawowych elementów, które definiują szeroko pojętą męskość. Przykład – kiedy jeszcze grałem w gry na komputerze zawsze ustawiałem najtrudniejszy z możliwych poziomów. Żeby nie było za łatwo. Żeby można było czuć satysfakcję, że się przeszło grę w najtrudniejszym z możliwych wariantów. Kiedyś też jako jeszcze nastolatek podsłuchałem rozmowę koleżanki mojej mamy, która opowiadała o jakimś kolesiu, który zna osiem języków obcych. Tak się tym zajawiłem, że w ciągu 1,5 roku nauczyłem się od zera niemieckiego i zdałem z niego rozszerzoną maturę (jako drugi język). Na tym się zresztą nie skończyło, bo później nauczyłem się jeszcze kilku innych języków. Jeszcze inny przykład z mojego życia. Z czasów studiów. Podchodziłem po raz n-ty do strasznie trudnego egzaminu. Po raz kolejny się nie udało, ale profesor, który mnie przepytywał powiedział mi: „nie umie pan, ale fighter to z pana jest prawdziwy”. To był chyba największy komplement jaki mogłem usłyszeć (mimo mojej klęski).

Prawdziwy wojownik

Jak widzicie to nie są przykłady typu „zaczepił mnie taki koleś i tak mu dopierdoliłem w ryj, że…”. Waleczność rozumiem zupełnie inaczej niż użycie siły fizycznej. To taka silna cecha człowieka, która pozwala mu przezwyciężać wszelkie przeciwności, każe mu stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę, każe mu wierzyć w to, że niemożliwe jest możliwe i w końcu daje mu niezłomną wiarę w siebie i wstręt do kapitulacji. Waleczny nie jest kibol, który bije się na stadionie z innym kibolem. (Nie mylić kibola z kibicem). Wręcz przeciwnie, to zwykli tchórze. Za to np. Jasiek Mela, który mimo tego, że nie ma jednej nogi, zdobył oba bieguny w ciągu roku. To jest najczystszy przykład faceta, który ma duszę wojownika. Mało tego, każdy wojownik ma jeszcze moc inspirowania i pociągania za sobą innych. Myślę, że niejedna osoba, która obejrzała film o Jaśku poczuła w środku rozpalający ogień wojownika, który zagrzewa do walki i zdobywania. Zresztą (nawiasem mówiąc) – zobaczcie sobie kiedyś jakimi zasadami kierowali się rycerze – to nie były ciołki do naparzania mieczem.

A u mnie to było tak…

Wrócę jeszcze do własnych doświadczeń. A właściwie do historii tego bloga. Gdyby nie moja natura wojownika, nigdy by on nie powstał. Może się wam wydawać, że prowadzenie bloga i zarabianie na tym, to takie hop-siup. Że każdy by to potrafił, tylko musi się wybić. Tym, którzy tak myślą proponuję przeprowadzić taki eksperyment – spróbujcie przez miesiąc pisać trzy teksty tygodniowo. Myślę, że wtedy wasz punkt widzenia znacznie się zmieni. :) W każdym razie, samo utrzymywanie ciągłości w pisaniu to jeszcze pół biedy. Najpierw opowiem wam o początkach. Początek był taki, że nie miałem pojęcia co robię, ale byłem strasznie zajarany, bo wiele się działo. Potem zacząłem myśleć o tym wszystkim coraz poważniej. Wtedy na drodze stawało mi wiele osób, pół biedy jeśli jeszcze byłyby to obce osoby. Ale nie… Ktoś kto kiedyś był mi bardzo bliski uważał, że wszystko to, co robię to jedno wielkie g… Osoba, od której oczekiwałem wsparcia i pocieszenia, dobijała mi gwóźdź do trumny. Nie mówiąc już o tym, że kiedy robi się coś takiego to człowiek ma wieczne kryzysy – zadaje sobie pytanie czy to co robi ma w ogóle sens. To na domiar tego, osoba, od której oczekiwałem chociażby elementarnego wsparcia, próbowała mnie dobić. To było chore i całe szczęście udało mi się uwolnić z tej toksycznej relacji.

W takich chwilach (jak opisane powyżej) tylko jedno trzymało mnie przy życiu – niezłomna wiara w siebie. Wiara w to, że choćby dziś było najgorzej, to że kiedyś, małymi krokami, wyjdę z najgorszego bagna i wejdę na wyżyny. Wiele osób właśnie dlatego nie osiąga zbyt wiele, bo brakuje im wiary w siebie. Brakuje im również odwagi, ponieważ kiedy próbujemy zdobyć szczyt, to musimy podjąć pewne ryzyko. Przede wszystkim ryzyko, że nam się nie uda. Ja dla prowadzenia bloga rzuciłem w pewnym sensie swoje dawne zajęcie, wcale nie wiedziałem czy mi się to opłaci. Musiałem długo czekać, żeby zobaczyć zwrot zainwestowanego czasu. Podjąłem cholerne ryzyko, a na początku szedłem praktycznie w ciemno. Zresztą jest masa innych osób, które postąpiły w podobny sposób. Niedawno natrafiłem na stronę Marcina Jasińskiego, w skrócie mówiąc „zabiegany facet”. Rzucił wszystko i poszedł biegać. Tutaj możecie zobaczyć, co z tego wyszło. :) Dla mnie osobiście przeczytanie jego notki „o nim”, było świetnym i motywującym przeżyciem. Takich ludzi jest wokół nas pełno. I każdy może zostać jednym z nich.

Ostatnio zresztą sam spróbowałem zagrzać was trochę do walki w tym wpisie. Ja dziś kończę drugi tydzień postanowienia, które tam podjąłem. :)

Finał Ligii Mistrzów – lokalne święto walki

Przy okazji warto wspomnieć, że niebawem mamy finał Ligii Mistrzów. Real po raz pierwszy od 12 lat będzie w nim grać. Długo musieli na to czekać, ale wywalczyli to sobie. Pamiętajcie, że jeśli nawet nie jesteście fanami tego sportu, to zawsze można spróbować jednak obejrzeć finałowy pojedynek. Ja sam za bardzo nie oglądam piłki (zresztą nie mam telewizji), ale chyba ten finał zobaczę w towarzystwie kilku kolegów. :) Pamiętajcie, że jeśli nie wybieracie się do jakiegoś lokalu na oglądanie, to że możecie zobaczyć ten mecz na platformie, którą dla kibiców przygotował główny sponsor Ligii Mistrzów – Heineken. Trzeba mieć tylko przy sobie kapsel z piwa. :)

Oglądaj finał Ligii Mistrzów w HD

Walczcie Panowie, Tomek. :)

Post scriptum po finale Ligii Mistrzów

Jeśli oglądaliście tegoroczny finał Ligii Mistrzów i czytaliście ten tekst przed nim, to pewnie zgodzicie się ze mną, że strzeliłem w dziesiątkę (mówiąc o symbolicznym święcie walki). Nie oglądam zbyt często piłki nożnej, ale tym razem zobaczyłem finał w towarzystwie znajomych. Bramka wyrównująca dla Realu w doliczonym czasie, a potem totalna dominacja w dogrywce pięknie pokazały, że walczyć warto zawsze. Poza tym można było się z tego finału nauczyć pewnej psychologicznej zasady, która mówi, że jeśli uda się człowiekowi przekroczyć pewien ciężko próg (tutaj to była wyrównująca bramka), to potem idzie jak z górki. Satysfakcja i przypływ dobrych emocji po zmierzeniu się z wielkimi przeciwnościami dodaje wiatru w żagle. Każdy kto tego doświadczył doskonale rozumie o czym piszę. A jeśli ktoś z was jeszcze tego nie przeżył, to polecam spróbować – to lepsze niż orgazm.

real wygrywa lige mistrzow


final Ligii Mistrzow

Wpis powstał przy współpracy z marką Heineken.

Najpierw wiedza, potem rzezba
Najpierw wiedza, potem rzezba

Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem. Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Jaki zarost podoba się kobietom? Czyli o tym jak zarost...

Jaki zarost podoba się kobietom i jaki uważają za bardziej atrakcyjny? Najprostsza możliwa odpowiedź to: "jakikolwiek". Nie podlega dyskusji, że posiadanie z...

CZYTAJ DALEJ...

7 rzeczy, które każda kobieta powinna wiedzieć o mężczy...

Jest kilka typowo męskich zachowań, które nie znajdują żadnego zrozumienia ze strony kobiet. Najbardziej bolesne jest to, że większość z nich jest mężczyźnie...

CZYTAJ DALEJ...

8 rzeczy, które robi każdy facet ale wstydzi się do teg...

W tym tekście wyjawię kilka naszych tajemnic panowie. Mam nadzieję, że żadna kobieta nie dorwie się do tego tekstu i nie wykorzysta tego przeciwko nam. Nie t...

CZYTAJ DALEJ...

Co to znaczy być odpowiedzialnym mężczyzną?

Odpowiedzialność jest głęboko zakorzeniona w męskiej tożsamości. I dotyczy to obu znaczeń tego pojęcia: odpowiedzialności za kogoś oraz odpowiedzialności za ...

CZYTAJ DALEJ...

Facet to wojownik

Wieść gminna mawia, że jeśli chce się, żeby facet czegoś zapragnął, to należy uczynić to dla niego nieosiągalnym. Ta wojownicza i nieustępliwa męska cecha, w...

CZYTAJ DALEJ...

Gdzie są granice dbania o siebie?

Ten temat w jakimś stopniu poruszałem już na blogu, ale tak naprawdę nie do końca w tym kontekście. Pisałem raczej o tym w jaki sposób ja rozumiem koncepcję ...

CZYTAJ DALEJ...

Jakim typem faceta jesteś? (quiz)

Ten quiz pomoże wam dowiedzieć się jacy naprawdę jesteście, bawcie się dobrze! :)...

CZYTAJ DALEJ...

Męskie wieczory, czyli świętość nad świętościami

Są takie sfery życia faceta, do których żadna kobieta nie ma wstępu. Żadna kobieta też ich nie rozumie. Tzw. "męskie wieczory" zaliczają się tego szacownego ...

CZYTAJ DALEJ...

Dekalog zadbanego faceta

W tym wpisie chciałem dość zwięźle i jasno przekazać ideę tego bloga. Bo ciągle znajdują się osoby, które chyba do końca nie kumają o co biega. :)...

CZYTAJ DALEJ...