X

Najtrudniejszy jest drugi krok

2013-12-26

Niedawno pisałem trochę o noworocznych postanowieniach, są one doskonałym przykładem „pierwszego kroku”, który można wykonać z łatwością. Zapalić się i zacząć umie każdy głupi.

Przeczę tym samym wszelkim powiedzeniom typu „najtrudniej zacząć”, „pierwszy krok jest najtrudniejszy” itp. One nadają się raczej jako poradnik do skoków na bungee niż motywatory do przeprowadzania zmian w życiu. Tylko naiwni sądzą, że początki stanowią problem. One zazwyczaj są najprostsze i w ich trakcie człowiek ma najwięcej wiary w siebie. Poza tym kiedy coś zaczynamy, to postępy są o wiele lepiej widoczne. To tak jak z nauką gry na instrumencie – najpierw się rzępoli, a po jakimś czasie potrafi się zagrać jakiś prosty utwór, zaś do Etiudy Rewolucyjnej trzeba będzie ćwiczyć jeszcze latami.

Poza tym paradoksalnie nasze ambicje stoją nam na przeszkodzie utrzymania motywacji. Zwłaszcza jeśli są ciut za duże. Dzieje się tak dlatego, że osoby ambitne nie za bardzo potrafią docenić to, co już osiągnęły i kiedy patrzą na swoje dzieło ciągle czują za duży niedosyt. Wtedy zazwyczaj możliwości są dwie: albo rezygnują i biorą się za coś innego, albo brną dalej zapracowując się niemal na śmierć. Sam miałem podobne przeżycia w trakcie prowadzenia bloga. Swego czasu pracowałem nad nim dniami i nocami i ciągle byłem niezadowolony. Pewnego dnia po prostu padłem z sił i zacząłem się zastanawiać nad tym, co ja w ogóle robię. To nie był zwyczajny kryzys. Po prostu byłem już u progu wiary w to, co robię. Stąd też ostatnimi czasy pojawiało się trochę mniej wpisów – w końcu musiałem odpocząć i zadbać o siebie olewając oczekiwania czytelników i znajomych. Piszę o tym dlatego, że to powinna być pożyteczna lekcja dla każdej ambitnej osoby. A mianowicie – warto być dla siebie czasem łagodnym, rzucić w kąt plany podboju świata i oddać się jakimś najgłupszym z możliwych czynności. Czasem w ich trakcie człowiekowi wpadają do głowy najlepsze pomysły. Poza tym nawet jeśli uważa się siebie za „tytana pracy”, to organizm w końcu upomni się o nieprzespane noce, hektolitry wypitych kaw i nieregularne odżywianie. Ambicja jest dobra, ale w pewnym momencie może przejąć kontrolę nad człowiekiem.

Drugą sprawą, o której chciałem wspomnieć to przyjaciele i „dobre słowa”. Kiedy realizuje się wielkie plany, to pod żadnym pozorem nie wolno zapominać o przyjaciołach – „nie mam czasu” to najgorsze kłamstwo powszednie jakiego można tutaj użyć. Tylko jednostki są w stanie motywować się wyłącznie samodzielnie, zaś większość potrzebuje przynajmniej tego głupiego „wierzę w Ciebie” raz na miesiąc. Jeśli porzuci się przyjaciół, to od kogo usłyszycie słowa otuchy? A jeśli ich nie macie, to radzę się w nich „wyposażyć” przed podjęciem jakiegokolwiek większego przedsięwzięcia. Mimo to czasami nawet obcy ludzie potrafią człowieka bardziej docenić niż najbliżsi. Wiem to z własnego doświadczenia, kiedy dostaję raz na jakiś czas maila od czytelnika, który pisze bardzo ciepło o moim blogu. Bez takiego feedbacku naprawdę ciężko byłoby działać dalej. Dlatego mała moja rada – jeśli znacie jakichś ludzi, którzy tworzą (tak np. jak ja), to zdobądźcie się czasem na odwagę i napiszcie im w mailu kilka dobrych słów (o ile cenicie ich pracę). Z perspektywy odbiorcy twórcy mogą wydawać się niezłomni, ale to nieprawda. Potrzebujemy pozytywnych wzmocnień od was. Każdy na tym tylko skorzysta. :)

Przy okazji, a propos okresu życzeń mam dla was jedno. Życzę wam, żebyście mieli cudownych przyjaciół, którzy w każdej trudnej życiowej chwili będą dla was pomocą. I który walną was w łeb jak zacznie wam odbijać. :)


Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem (co nie przeszkodziło mi w napisaniu książki). Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Kalendarz motywacyjny na rok 2016

Małymi krokami zbliża się Nowy Rok. Jak już kiedyś pisałem, jestem zwolennikiem robienia postanowień noworocznych przed Nowym Rokiem. Dziś, dzięki uprzejmości E...

CZYTAJ DALEJ...

Nie pierdol, idź na trening!

Gdyby ktoś robił ranking najbardziej chaotycznych tematycznie blogerów, to bym go wygrał bez dwóch zdań. Ostatni tekst napisałem o strojach wieczorowych, a tera...

CZYTAJ DALEJ...

Poświąteczny rachunek sumienia

Nie wiem jak to jest u was, ale okres świąt to dla mnie zawsze taki czas kiedy kompletnie się restartuję. Wracam na kilka dni do rodzinnej miejscowości. Spotyka...

CZYTAJ DALEJ...

Idę biegać, niech się wszyscy o tym dowiedzą

Piszę ten tekst w momencie kiedy właśnie zbieram się powoli na moją cośrodową godzinną sesję biegania. Tylko po co ja to piszę? :)

Zachowa...

CZYTAJ DALEJ...

Najtrudniejszy jest drugi krok

Niedawno pisałem trochę o noworocznych postanowieniach, są one doskonałym przykładem „pierwszego kroku”, który można wykonać z łatwością. Zapalić się i zacząć u...

CZYTAJ DALEJ...

Postanowienia noworoczne – zrób je przed Nowym Ro...

Teoretycznie taki wpis powinien się pojawić pod koniec grudnia, albo na początku stycznia. Jednak w tym przypadku uważam, że warto zainteresować się sprawą t...

CZYTAJ DALEJ...