X

Idę biegać, niech się wszyscy o tym dowiedzą

Piszę ten tekst w momencie kiedy właśnie zbieram się powoli na moją cośrodową godzinną sesję biegania. Tylko po co ja to piszę? :)

Zachowania ludzi na Facebooku bywają bardzo dziwne. Wielokrotnie informowanie na swojej tablicy o tym, co się właśnie robi jest doskonałą pożywką dla twórców demotów. Poniżej zdaje się najlepszy przykład tej wesołej twórczości.

musze_napisac_na_fejsie

Podobnie sprawa ma się ze statusami typu „właśnie idę na siłownię”, albo „właśnie wróciłem z siłowni” czy też „w tym tygodniu zrzuciłem 2kg”. Tylko dlaczego niby informowanie innych o tym powinno być uważane za największy obciach jaki można popełnić w social mediach? W tym przypadku uważam, że to jedna z lepszych metod, żeby zmotywować znajomych do działania. Stąd też w tym duchu zacząłem ten wpis o bieganiu.

Nie przepadam za bieganiem w zimie na dworze, dlatego robię to na siłowni. Do niej muszę iść spacerkiem jakieś 20 minut – z reguły unikam komunikacji miejskiej. Tym sposobem całe przedsięwzięcie zabiera mi ponad 2 godziny. A jestem już po całym dniu pracy… Ktoś by się mógł zapytać po co się tak torturować? Czy nie lepiej iść biegać kiedy jest się bardziej wypoczętym?

Otóż sprawa ma się zupełnie inaczej. Po pierwsze godzinna dawka biegania zazwyczaj daje mi wielkiego kopa energii (chociażby nie wiem jak ciężki dzień był za mną). A po drugie uparłem się, że będę to robić, co środę. Jeśli raz bym z tego zrezygnował, to później bardzo ciężko byłoby wrócić do tego zwyczaju. Wiadomo, wolałbym zostać w domu i się poobijać. Często w takim momencie pojawiają się myśli typu „może dziś sobie dasz spokój”, albo „nadrobisz to w inny dzień” – tylko doskonale wiem, że to nie ma sensu. Ta świadomość pozwala mi podtrzymać motywację. Poza tym jak zdarzają mi się dni, w których jestem bardzo oporny, to bez litości wydzieram się na siebie jak generał na szeregowca – to serio działa (przynajmniej na mnie).

Wiele osób tłumaczy się ciągłym przemęczeniem i brakiem czasu na takie wygibasy. Prawda jest taka, że czas zawsze się znajdzie. Natomiast na zmęczenie bieganie działa sto razy lepiej niż suplementy diety z witaminami, żeń-szeniem i innymi „cudownymi” dodatkami. Dlatego jeśli czujecie się zmęczeni, to ja Tomasz radzę – „ruszcie tyłek!”. Tyle ode mnie, idę biegać. :)

Idę biegać, niech się wszyscy o tym dowiedzą
Ocena: 5 (1 głosów)


Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem. Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Kalendarz motywacyjny na rok 2016

Małymi krokami zbliża się Nowy Rok. Jak już kiedyś pisałem, jestem zwolennikiem robienia postanowień noworocznych przed Nowym Rokiem. Dziś, dzięki uprzejmości E...

CZYTAJ DALEJ...

Nie pierdol, idź na trening!

Gdyby ktoś robił ranking najbardziej chaotycznych tematycznie blogerów, to bym go wygrał bez dwóch zdań. Ostatni tekst napisałem o strojach wieczorowych, a tera...

CZYTAJ DALEJ...

Poświąteczny rachunek sumienia

Nie wiem jak to jest u was, ale okres świąt to dla mnie zawsze taki czas kiedy kompletnie się restartuję. Wracam na kilka dni do rodzinnej miejscowości. Spotyka...

CZYTAJ DALEJ...

Idę biegać, niech się wszyscy o tym dowiedzą

Piszę ten tekst w momencie kiedy właśnie zbieram się powoli na moją cośrodową godzinną sesję biegania. Tylko po co ja to piszę? :)

Zachowa...

CZYTAJ DALEJ...

Najtrudniejszy jest drugi krok

Niedawno pisałem trochę o noworocznych postanowieniach, są one doskonałym przykładem „pierwszego kroku”, który można wykonać z łatwością. Zapalić się i zacząć u...

CZYTAJ DALEJ...

Postanowienia noworoczne – zrób je przed Nowym Ro...

Teoretycznie taki wpis powinien się pojawić pod koniec grudnia, albo na początku stycznia. Jednak w tym przypadku uważam, że warto zainteresować się sprawą t...

CZYTAJ DALEJ...