X
Kryzys w życiu

Jak żyć panie premierze? Czyli słów kilka o kryzysie

2013-09-13

Kryzys pochodzi od greckiego słowa κρίσις, oznaczającego ni mniej, ni więcej niż „wybór”, „walka”, „zmaganie się”. Pojęcie to jest bardzo szerokie i może dotyczyć właściwie każdego aspektu naszego życia. Każdy człowiek miewa mniejsze i większe upadki i kryzysy. W tym artykule, chciałbym rzucić (być może) inne światło na tę sprawę i pokazać jak można spróbować sobie radzić z kryzysami w konstruktywny sposób.

Najskuteczniejsza metoda…

… a zarazem najtrudniejsza polega na zaakceptowaniu stanu rzeczy – zwłaszcza kiedy po prostu nie mamy wpływu na to jak jest. Może brzmi to głupio i jak kapitulacja, ale jaki jest sens walczyć z wiatrakami? Dobra – Don Kichot to robił, ale on miał Sancho Pansa. Wyobraź sobie, że umiera bliska Ci osoba, choćbyś stanął na głowie, to nie możesz jej wskrzesić. Przykład jest brutalny, ale oddaje istotę rzeczy: zamartwiamy się często rzeczami, na które nie mamy wpływu, tracąc w ten sposób siłę i czas. O wiele konstruktywniej jest zajmować się tym, co od nas zależy. Banalne, ale wiele osób robi dokładnie na odwrót.

Kiedyś miałem spore kłopoty finansowe, a nie chciałem ciągnąć kasy od rodziców po kilku latach studiów. Mogłem przymierać głodem i biadać nad swoim losem, albo coś z tym zrobić. Mogłem też oczywiście zwrócić się do rodziców, ale ile lat można do cholery żyć na czyimś utrzymaniu? Poczucie niezależności było dla mnie o wiele ważniejsze. Pomyślałem wtedy, że skoro znam się głównie na matematyce, to dlaczego nie zrobić z tego użytku? Zacząłem dawać korki, na początku było ciężko, a każdy nowy uczeń był wielką radochą. Dziś mam firmę z kursami maturalnymi i od uczniów nie mogę się opędzić. Zajęło mi to jakieś 5 lat, a rodzice zawsze mi to odradzali i kazali zająć się studiowaniem. Zrobiłem po swojemu, bo jestem uparty jak osioł. Gdybym wtedy zdał się na łaskę rodziców to nigdy nie nabrałbym takiego doświadczenia, jak przez te ciężkie lata, kiedy postanowiłem utrzymywać się sam. Żeby wyjść z dołka potrzebowałem wiele czasu, kosztowało mnie to wiele energii, ale się udało.

To obrazuje kolejny problem przy wychodzeniu z kryzysu – boimy się, że będzie ciężko. Wolimy, żeby było nam do dupy, bylebyśmy nie musieli działać. Podobne wzorce przejawiają ludzie w wygasłych związkach. Myślą o swoim partnerze w kategoriach „potwór nie potwór, no ale mam otwór” – nie lubią już się, nie kochają, ale mają jakąś chorą namiastkę stabilizacji, którą zabiłaby próba zmian. Jaja ma każdy facet – trzeba ich tylko użyć. Może ktoś Ci pomoże zrobić pierwszy krok – a może nie i kiedyś obudzisz się z ręką w nocniku i poczuciem „co ja robiłem ze swoim życiem przez te lata”. Zrób pierwszy krok i nie czekaj, aż ktoś Cię kopnie w tyłek, żebyś się ruszył z miejsca.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić

W teorii wszystko wygląda pięknie, ale jak to wprowadzić w życie? Każdy może się tłumaczyć np. brakiem motywacji – tylko, co to kogo obchodzi, że nie masz motywacji, skoro to Twoje życie, a nie cudze? Dobra, od czego zacząć? Po pierwsze wyluzuj. Idź na saunę, przejdź się na spacer, poczytaj książkę, poczytaj mojego bloga, wyjdź do kina, włącz sobie jakiś głupi serial na kompie, poleż dupą do góry i włącz sobie muzykę, pójdź na masaż, włącz sobie Elvisa i tańcz w pokoju, weź gorącą kąpiel, przestań siedzieć na kompie i zrób kilka przysiadów, powiedz koleżance, że ma fajne cycki… Sposobów jest nieskończenie wiele. Jeśli tkwisz w dystymicznym stanie bezczynność jest najgorsza, a z drugiej strony po prostu nie masz na nic siły – dlatego nie ma, co zaczynać od podboju świata, bo Ci się po prostu nie uda i efektem będzie jedynie frustracja. I jeszcze jedno – wiele osób radzi „wyjść do ludzi”. A ja mówię: jeśli nie masz na to ochoty, to nie wychodź do nich na siłę, bo będziesz się czuć w ich towarzystwie jak debil i będzie Ci jeszcze gorzej. Przyjdzie czas na ludzi. Czasem lepiej pobawić się z kotem, niż iść na piwo i nie odezwać się na nim ani razu do nikogo.

Jeśli już nastawisz się chociaż trochę na działanie, to możesz zacząć swoje plany podboju Wszechświata. Zacznij od swojego podwórka, na podróż do gwiazd przyjedzie pora. Pomyśl, czego tak naprawdę chcesz? Pewnie nie będziesz tego wiedzieć, bo to wcale nie takie proste. Nie szkodzi, mało kto wie i poznanie samego siebie zajmuje czasami wiele lat. Grunt to zacząć chociażby od najmniejszego celu, żeby mieć punkt zaczepienia. Ten cel może być dla innych nieskończenie głupi – ale inni niech spadają na drzewo – jeśli ktoś obśmiewa Twoje plany, to niech to robi gdzie indziej. Przemyśl też czy masz na coś wpływ czy nie. Jeśli nie to nie zawracaj sobie tym głowy – kijem Wisły nie cofniesz, jeśli ktoś chce to robić to niech robi – Tobie nie powinno to spędzać snu z powiek.

Po takim przygotowaniu możesz rozpocząć walkę. Nie wiem, co można tutaj powiedzieć ogólnie, bo ilu ludzi, tyle osobnych historii. Ale wiedz jedno, że w pewnym momencie musisz porzucić swoje chore ambicje radzenia sobie samemu. Po to na świecie są inni ludzie, żeby sobie pomagali (albo żeby się wykańczali do końca niestety). Być może wystarczające wsparcie to przyjaciel, partner, rodzina… A może nie masz nikogo, albo ci ludzie to dla Ciebie za mało. Może trzeba będzie się zebrać na odwagę i pójść do psychologa lub psychiatry? Dla wielu facetów to ujma na honorze – śmiej się z nich, niech się męczą ze sobą i zachowają ten swój durny „honor”. Jeśli myślisz, że nie masz kasy na leczenie to uwierz mi, że można to zrobić tanio. NFZ jest jaki jest, ale gwarantuje Ci on takie usługi. Nie mówiąc o tym, że na uczelniach często istnieją placówki z psychologiem i psychiatrą (chociaż mało osób o tym wie).

Pamiętaj, że przeczytanie stu artykułów i książek na temat wychodzenia z kryzysu, czy na temat depresji Cię nie wyleczą. One mogą być jedynie początkiem drogi. Poniżej cytuję jeszcze piękny biały wiersz, który ma w sobie przedziwną moc. A mianowicie daje człowiekowi nadzieję.

Dezyderata

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech, i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych – są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości. Wykonaj swą pracę z sercem – jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co Ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne, czy nie – wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.

Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź pogodny. Dąż do szczęścia.


Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem (co nie przeszkodziło mi w napisaniu książki). Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

7 praktycznych porad na radzenie sobie ze stresem

Na temat stresu napisano już tyle, że dużym wyzwaniem jest napisanie czegoś oryginalnego. Poza tym istnieje masa oczywistych porad i sposobów na walkę ze str...

CZYTAJ DALEJ...

7 rzeczy, które musisz wiedzieć o depresji

Wbrew pozorom temat depresji jest niemal tak „kontrowersyjny” w Polsce jak homoseksualizm. A nawet nie tylko w Polsce, bo jeśli poczyta się trochę k...

CZYTAJ DALEJ...

Jestem za zakazem wypowiedzi dla ćwierćinteligentów

Od dawna staram się uświadamiać facetom, że depresja jest chorobą. Że nie jest to tylko chwilowa psychiczna niedyspozycja i że nie jest to stan typowy jedynie d...

CZYTAJ DALEJ...

Jak się ubrać na pierwszą wizytę u psychiatry?

Jest taki kawał - przychodzi facet do psychiatry. Koniec sucharu. W zależności od kultury męskość domaga się wielu ofiar. W niektórych mężczyzna, który okazu...

CZYTAJ DALEJ...

Jak żyć panie premierze? Czyli słów kilka o kryzysie

Kryzys pochodzi od greckiego słowa κρίσις, oznaczającego ni mniej, ni więcej niż "wybór", "walka", "zmaganie się". Pojęcie to jest bardzo szerokie i może dot...

CZYTAJ DALEJ...