X
Najpierw wiedza, potem rzezba
Najpierw wiedza, potem rzezba
Internet nie leczy

Czy internet jest w stanie zastąpić lekarza?

Chcesz dostać prezent od Łysego? TAK NIE

Stanisław Lem powiedział kiedyś, że nie wiedział, że na świecie jest tylu idiotów dopóki nie wszedł do internetu. Żyjemy w takich czasach, że internet stał się naszą codziennością. Codziennie szukamy w nim masy informacji. Wymieniamy się poglądami. Szukamy knajp, sklepów, sprzętu, dziewczyn, chłopaków… Ale ile razy zastanawialiście się, kto tak naprawdę pisze niektóre z informacji, które znajdujecie w internecie? Zwłaszcza jeśli chodzi o dość poważne sprawy związane ze zdrowiem? Najciekawsze jest to, że informacja przeczytana kiedyśtam i gdzieśtam na jakimś forum potrafi utkwić niektórym osobom na bardzo długo w głowie. Nieraz w trakcie rozmów z czytelnikami słyszałem „ale kiedyś czytałem gdzieś, że…”. Gdzie? Kto to napisał? Jakie potwierdzenie ma taka informacja? Na to czasem słyszałem odpowiedzi: „Ale ja już tak robię i chociaż zgadzam się z tymi badaniami, które podajesz, to wolę robić po swojemu”. Przywiązanie do informacji, którą uznaliśmy kiedyś za prawdziwą, potrafi być niezwykle mocne. Z drugiej strony, ludzie, którzy próbują doradzać innym w internecie (bez odpowiednich kwalifikacji) potrafią cuda… Nie trzeba daleko szukać przykładów. Rzućcie okiem na ten komentarz, który pojawił się pod jednym z moich tekstów (w odpowiedzi na pytanie czytelnika).

Dieta, która Cię zabije

Mówiąc krótko: „dla muskuli warto się zabić”. Drugi (odważny wniosek) to to, że „cukrzycę można wyleczyć dietą”. Nie chciałbym się wdawać w szczegóły, ale takie absurdalne porady można znaleźć w każdym zakątku internetu. Mało tego, jeśli ktoś napisze dany komentarz w wystarczająco uczony sposób, to stanie się on bardzo przekonujący. Wyobraźcie sobie, że czytacie następujące zdanie: „W każdej grupie abelowej istnieje nietrywialny element, który jest idempotentem”. Brzmi niezwykle mądrze, ale to akurat całkowita nieprawda. Podobnie może wyglądać sytuacja, gdy czytamy czyjeś porady na temat leczenia danej choroby. Łatwo jest omamić oczy czytelnikowi masą niezrozumiałych dla niego słów. A jak się do tego dorzuci jeszcze jakieś statystyki, to praktycznie ma się go w garści (podobnych technik manipulacji stosują również „trenerzy motywacyjni” itp.). Prawdą jest też to, że bardzo rzadko sprawdzamy źródła (o ile są podane). Mało kto ma na tyle wytrwałości, żeby weryfikować informacje, które do niego docierają. W wielu przypadkach takie postępowanie jest raczej nieszkodliwe, ale jeśli chodzi o nasze zdrowie, to najodpowiedzialniejszym postępowaniem jest jednak zawsze zaczerpnięcie rady u specjalisty, a nie na forum internetowym.

Sam wielokrotnie studzę entuzjazm niektórych czytelników, którzy proszą mnie o porady, które wykraczają poza moje kompetencje. Nie jestem lekarzem i nie czuję się upoważniony do tego, żeby udzielać pewnego rodzaju rad. Natomiast ręce mi opadają gdy słyszę pytania np. o „domowe sposoby leczenia stulejki” (autentyk). Zobaczcie poniższe dane dotyczące tego jak szukamy informacji o zdrowiu w internecie.

Statystyki szukania informacji na temat zdrowia w internecie

  1. 9 na 10 Polaków szuka w Interecie informacji na temat zdrowia;
  2. 50% osób szuka w internecie informacji na temat zdrowia częściej niż raz w miesiącu;
  3. 35% internautów informacji na temat zdrowia szuka na ogólnotematycznych forach dyskusyjnych;
  4. 76% osób szuka w sieci informacji na temat sposobów leczenia się;
  5. 50% internautów deklaruje, że zdarzyło im się leczyć siebie lub swoich bliskich metodami znalezionymi w sieci bez odbycia konsultacji lekarskiej;
  6. tylko 34% osób faktycznie decyduje się na konsultację lekarską w przypadku zauważenia u siebie niepokojących objawów.

Statystki zostały przygotowane przez Scanmed i dotyczą obu płci. Można się spodziewać, że w przypadku mężczyzn np. procent z podpunktu 6. jest wyższy. Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni bardzo niechętnie chodzą po lekarzach oraz decydują się na specjalistyczną konsultację dopiero w krytycznym stanie. W tym kontekście przypomina mi się jeden dość znamienny przykład. Pewnego razu pisałem tekst o „ciekawostkach” na temat penisa. Wspomniałem w nim o raku prącia i po jakimś czasie dostałem wiadomość od jednego z czytelników, który obawiał się, że właśnie jego może to dotyczyć. Natychmiast zasugerowałem mu, żeby udał się do lekarza i jak się okazało, było to stadium przednowotworowe. To przykład, który pokazuje jak bardzo faceci unikają wizyt u lekarza, nawet jeśli mają dość niepokojące objawy (bo w tym przypadku takie właśnie one były i dopiero lektura tekstu była motywacją do działania).

Internet nie leczy

Wyobraźmy sobie teraz taką sytuację: Jest połowa września. Wstajesz rano, jest 8:00. Czujesz się lekko osłabiony i zmęczony, chociaż w nocy spałeś dobrze i położyłeś się spać przed północą. Dzień zaczynasz od mocnej kawy i to stawia Cię na nogi, jednak po chwili czujesz lekkie palenie w przełyku. Podczas porannego prysznica zauważasz na lewym boku swędzącą, czerwoną wysypkę w postaci sporych czerwonych plamek. Swędzenie nie mija w ciągu dnia, ani po kilku dniach. Po około tygodniu zaczynasz czuć lekki ból stawów podczas porannego wstawania. Powiedzmy, że poszukam teraz diagnozy w internecie, starając się uwzględnić mój wiek, płeć i styl życia (bo do poprawnej diagnozy te i nie tylko te informacje są potrzebne). Na początek wpisuję w Google „palenie w przełyku i wysypka”. Dość szybko znajduję następujące pytanie na jednym z forów.

Wysypka i ból gardła

Sytuacja opisana powyżej jest dość kuriozalna, z jednej strony osoba pisząca ten wątek udała się do lekarza, z drugiej i tak szuka pomocy w internecie. Rozumiem, że miała problem z zarejestrowaniem się u lekarza i że prawdopodobnie na pogotowiu ją lekko zbyto. Ale czy naprawdę zamiast wybrać się na wizytę na następny dzień, musiała koniecznie opisywać swoją historię w internecie w poszukiwaniu pomocy? Jak widać w poniższym wątku w żaden sposób nie byłem w stanie wziąć pod uwagę mojego wieku, płci, ogólnego stanu zdrowia, czy też stylu życia. Szperając dalej znalazłem jeszcze kilka innych możliwych diagnoz. Np.: nerwica żołądka, reakcja alergiczna (w tym nadwrażliwość na gluten), zgaga, refluks. Oczywiście nigdzie nie udało mi się uwzględnić mojego wieku i innych danych potrzebnych do diagnozy. Znalazłem kilka możliwych diagnoz, przeczytałem opowieści spanikowanych internautów i ostatecznie nie jestem w stanie powiedzieć, co mi jest. W ten właśnie sposób zabłądziłem w internecie w poszukiwaniu odpowiedzi. Czy takie postępowanie ma naprawdę sens? Czy warto tracić czas na czytanie porad lekarzy amatorów?

Internet nie leczy (film)
Zobacz film towarzyszący akcji „Internet nie leczy”!

Rzućcie okiem na film dotyczący akcji #internetnieleczy i dowiedzcie się więcej. :)

Najpierw wiedza, potem rzezba
Najpierw wiedza, potem rzezba

Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem. Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Czy internet jest w stanie zastąpić lekarza?

Stanisław Lem powiedział kiedyś, że nie wiedział, że na świecie jest tylu idiotów dopóki nie wszedł do internetu. Żyjemy w takich czasach, że internet stał s...

CZYTAJ DALEJ...

Wakacje życia 1999zł, kiła gratis…

Wiele osób, które prowadzi aktywny seksualny tryb życia zazwyczaj nie ma większej świadomości na temat chorób przenoszonych drogą płciową. Najczęściej wszelk...

CZYTAJ DALEJ...

HIV – jak się chronić? Jakie są szanse na zwalczenie wi...

Wpis gościnny

Na wstępie warto wyjaśnić różnicę między HIV i AIDS, bardzo często zdarza się, że nie rozróżniamy tych pojęć. Zapa...

CZYTAJ DALEJ...