X




Jak poradzić sobie z prokrastynacją?

2014-02-04

Prokrastynacja, czyli odkładanie wszystkiego na później to jedna z cech, nad którą niezmiernie ciężko się pracuje. Mistrzami tej “sztuki” są studenci, którzy przygotowują się egzaminów na ostatnią chwilę. Ci, którzy uczą się systematycznie stanowią błąd statystyczny. Pewnie wielu z was zna sytuację kiedy czeka na was jakiś obowiązek, a wy zamiast się za niego zabrać nieustannie zajmujecie się czymś innym. A to nagle człowiek wpada na pomysł, że pora posprzątać w mieszkaniu, a to zrobić zakupy, a to wynieść śmieci. Wszystko byleby odroczyć w czasie wykonanie danego obowiązku.

Teoretycznie rozwiązanie problemu jest dość proste, trzeba po prostu przestać odkładać i zająć się tym czym mamy się zająć. Zaplanować sposób realizacji zadania i ruszyć naprzód. Niestety tego typu recepta jest nic nie warta, ponieważ to nie niewiedza o tym, co robić przeszkadza w realizowaniu planów, ale blokada psychiczna, której przyczyny mogą być bardzo różnorodne i uzależnione od charakteru danej osoby.

Tak np. w przypadku osób ambitnych (lub perfekcjonistów) problem polega na tym, że nie chcą podejmować działania z tego powodu, że obawiają się, że to co zrobią nie będzie perfekcyjne. Idąc tym tokiem rozumowania planują swoje zamiary w nieskończoność i nigdy ich nie realizują, bo ciągle i ciągle szukają ulepszeń zanim zaczną naprawdę coś robić.

Osoby o niskim poczuciu własnej wartości lub żyjące w mniejszej lub większej depresji będą unikać działania, bo są przekonane o tym, że sobie nie poradzą. I nic w tym dziwnego ponieważ mają one tak niskie mniemanie o sobie, że trudno, żeby wierzyły w siebie. Poza tym, typowym objawem depresyjnym jest “samopodcinanie” sobie skrzydeł.

W każdym razie powód (chociaż w różnych przypadkach na inny sposób motywowany) leży w lęku przed wykonaniem danego zadania. Może to dotyczyć tego, że wyobrażamy sobie, że dane zadanie wymaga niesamowitej ilości pracy. Albo, że będzie wymagać od nas podjęcia poważnych decyzji. Albo, że będzie wiązać się z pewnymi wyrzeczeniami. Świadomość tej skrywanej w środku obawy jest istotnym elementem w drodze do zmienienia czegoś. Chociaż w niektórych przypadkach niestety nie obejdzie się bez specjalistycznej pomocy. Załóżmy, że mówię teraz o standardowym śmiertelniku, który ma problem z odkładaniem wszystkiego na później.

Kolejna rzecz, na którą należy zwrócić uwagę to to, że nawet odkładanie małych zadań powoduje narastanie problemu. Klasyczne przykłady, to maile pozostawione bez odpowiedzi i niepozmywane naczynia. Te drobne sprawy pozostawione gdzieś na boku wcale nie są dla nas z psychicznego punktu widzenia obojętne. Wszystkie niezałatwione pierdoły potrafią zatruwać umysł w nieskończoność, a czasem, żeby się ich pozbyć potrzeba kilku minut.

Jak poradzić sobie z tym problemem? Otóż na początku zachęcam do lektury mojego wpisu na temat kaizen – japońskiej techniki małych kroków, która w połączeniu z odrobiną inwencji twórczej pomogła mi samemu ruszyć do przodu z walką z prokrastynacją. Na początku tego roku postanowiłem, że wrócę do treningu na siłowni i bardziej aktywnego trybu życia. Tak się akurat złożyło, że przez poprzednie kilka miesięcy się trochę zapuściłem i nadeszła najwyższa pora, żeby coś z tym zrobić. Długo sam nie mogłem znaleźć odpowiedniego momentu, żeby zacząć. Chociaż dobrze wiedziałem, że najlepszy moment to teraz. Miałem mętlik w głowie, bo przecież musiałbym przygotować sobie dietę, pomyśleć nad planem treningowym i paroma innymi rzeczami. To może nie wymagało ode mnie wielu działań, ale było dość przytłaczające gdy o tym myślałem. W końcu zacząłem po prostu (w duchu keizen) robić codziennie 10 przysiadów. Tak po prostu, żeby pamiętać o moim postanowieniu. Trwało to może tydzień, albo trochę dłużej. I pewnego poniedziałku stwierdziłem – ok, dziś wracam do treningu. Nie miałem gotowej diety – tzn. nie miałem za bardzo chęci, żeby zrobić większe zakupy. Postanowiłem, że na początku w takim razie oleję dietę. Po prostu wróciłem do ćwiczeń. Tak też było przez dwa tygodnie, zwyczajnie w świecie realizowałem plan treningowy. Trzeciego tygodnia wyzbierałem się, żeby przygotować sobie dietę.

Podsumowując:

  • najpierw wykonując minimalną ilość ćwiczeń dziennie systematycznie przypominałem sobie o moim planie;
  • następnie dzięki temu w końcu zdobyłem się, żeby ruszyć na siłownię (nie obyło się bez mówienia do siebie w myślach “rusz k… d…!”);
  • olałem całościowe podejście do zadania, przez co udało mi się je wykonać (tzn. dietą zająłem się w drugiej kolejności, gdy już przywykłem do regularnego chodzenia na siłownię).

Mam jeszcze jeden przykład z własnego życia. Otóż w ostatnim czasie mimo, że wróciłem do ćwiczeń i mam bardzo dużo pracy, to nie unikam dość długich posiedzeń przy oglądaniu seriali (aktualnie “Z Archiwum X” :D). To taka forma relaksu, której po prostu nie mogę sobie odmówić. Bardzo tego potrzebuję. Ale z czasem zauważyłem, że poświęcam temu za dużo czasu. Zaniedbywałem przez to porządek w mieszkaniu, o blogu nie wspominając. Jestem właśnie w trakcie rozwiązywania tego problemu. Co zrobiłem? Postanowiłem na początku, że po każdym odcinku, który zobaczę zrobię w domu coś pożytecznego. Np. pozmywam naczynia, włączę pranie, odpiszę na kilka maili, zrobię zakupy itp. Dziś natomiast okazało się, że zacząłem odruchowo przerywać serial nawet w połowie, żeby pójść coś zrobić, a kompletny porządek w moim mieszkaniu jest coraz bliższy zaistnienia. Mało tego, właśnie w tej chwili kiedy piszę ten artykuł mam przerwę w oglądaniu “Z Archiwum X”. W końcu po chyba 6-ciu dniach napisałem coś nowego na blogu.

Zwróćcie uwagę, że metoda działania, którą opisałem nie za bardzo sprawdzi się w przypadku sytuacji, w których potrzebne jest natychmiastowe działanie. Wymaga ona nieco niewinnej cierpliwości i łagodności wobec siebie. Jeśli przyjdzie wam nauczyć się do egzaminu, którego istnienie olewaliście cały semestr i został wam tydzień do niego, to w zarysowany przeze mnie sposób nie nauczycie się do niego zbyt wiele. Z drugiej strony jeśli zaczniecie działać odpowiednio wcześnie, to z pewnością uda wam się powoli odkładać na później coraz mniej rzeczy. Skutki są warte tej gry – uda wam się zrealizować wasze plany, unikniecie masy niepotrzebnego stresu i wasze życie zmieni się dając wam wiele satysfakcji. :)

Możecie sami napisać w komentarzach jak sobie radzicie z odkładaniem rzeczy na później. :)



Najpierw wiedza potem rzeźba - e-book na temat treningu i diety, Tomasz Saweczko

Najpierw wiedza, potem rzeźba

Kompleksowy przewodnik po diecie i treningu dla osób początkujących i średnio zaawansowanych.

Ponad 10000 sprzedanych egzemplarzy!

Ponad 260 stron konkretów. Minimum teorii i maksimum informacji praktycznych. Do e-booka dołączone są również arkusze kalkulacyjne, które wyręczą Cię w koniecznych obliczeniach.

ZAMÓW E-BOOKA

Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem (co nie przeszkodziło mi w napisaniu książki). Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Trening interwałowy – spalanie tłuszczu i wytrzym...

Trening interwałowy (jak sama nazwa wskazuje) polega na przeplataniu treningu o bardzo dużej intensywności z treningiem o niskiej intensywności. Tego typu strat...

CZYTAJ DALEJ...

Sauna, korzyści dla zdrowia i jak prawidłowo z niej kor...

Na temat sauny słyszałem wiele opinii, jedni twierdzą, że to placebo i nie ma żadnego wpływu na nasze zdrowie. Inni zaś, nie mogą przestać chwalić korzystneg...

CZYTAJ DALEJ...