X
Najpierw wiedza, potem rzezba
Najpierw wiedza, potem rzezba
Praca jako bloger

Dlaczego prowadzenie bloga to ciężka praca?

Chcesz dostać prezent od Łysego? TAK NIE

Większości osób wydaje się, że jeśli ktoś prowadzi popularnego bloga, to wystarczy, że napisze jakiś tekst raz na jakiś czas, a potem hajsy lecą z nieba. Moi drodzy, otóż jest całkowicie inaczej. Przeczytajcie z czym wiąże się taka praca. Na samym początku musicie pamiętać, że jeśli ktoś ma poczytnego bloga, to (o ile nie jest Kasią Tusk), musiał do tej „poczytności” dochodzić. Jednym to zajmuje rok, innym dwa lata innym jeszcze więcej. Na początku jest to praca, z której naprawdę nie wiadomo czy coś wyjdzie. Coś w stylu inwestycji obarczonej dużym ryzykiem: dajesz wiele, a nie masz pojęcia czy coś z tego będzie. Ja, kiedy zaczynałem się tym zajmować poświęcałem na bloga nawet kilkanaście godzin dziennie. Nie miałem praktycznie ani jednego dnia wolnego i ani grosza z tego, co robiłem. Wręcz przeciwnie: musiałem dokładać do tego interesu.

Spodnie meskie

Praca obarczona codziennymi kryzysami

To pierwsza rzecz, która sprawia, że zawód blogera jest ciężki. Zresztą dotyczy to każdego kreatywnego zajęcia. Miewałem okresy, że codziennie wydawało mi się, że to co robię to jedno wielkie gówno, które jest niczego nie warte. Myślałem tak nawet pomimo tego, że dostawałem pewne sygnały od czytelników, że podoba im się to co robię.

Kolejną sprawą, która ma tu duże znaczenie są pieniądze. Jeśli wkłada się w coś całe serce i masę wolnego czasu, to oczywiście chciałoby się mieć z tego jakąś gratyfikację finansową. No przecież w końcu ten poświęcony czas musi się jakoś namacalnie człowiekowi zwrócić. Brak zwrotu z pracy w postaci pieniędzy jest frustrujący i demotywujący. Tym bardziej, że (jak już pisałem) często trzeba w to wszystko zainwestować pieniądze. Prezenty od firm, które blogerzy dostają wcale nie są żadnym pocieszeniem, bo przecież za nie nikt nie opłaci rachunków ani nie kupi jedzenia. Chociaż jak niektórych bieda przygniata, to potrafią sprzedawać tzw. „dary losu” na Allegro. Polak potrafi.

Brak szefa wcale nie jest błogosławieństwem

Wiele osób pisze do mnie: „Ale Ty masz dobrze, pracujesz kiedy chcesz i nie masz nikogo nad sobą”. Przy czym to „kiedy chcesz” w praktyce oznacza „cały czas”, a to że się nie ma szefa nad sobą wcale nie jest takie cudowne. Ile razy uczyliście się w weekend albo w święta tak jak to sobie zaplanowaliście? Ile razy np. na studiach braliście na święta książki do domu i nigdy nie otworzyliście żadnej? Otóż jeśli nie ma presji z góry (szef, grafik etc.), to trzeba umieć się bardzo mocno motywować do pracy. Wolny czas to największe przekleństwo jakie istnieje na tym świecie. Im więcej wolnego czasu, tym większe prawdopodobieństwo, że zostanie on zmarnowany. Dołóżmy do tego ciągłe kryzysy i problemy finansowe związane z prowadzeniem bloga – katastrofa gotowa.

Poza tym jeśli ktoś pracuje w jakiejś firmie, od poniedziałku do piątku od 8 do 16, to zazwyczaj po pracy kończy pracę i nie przynosi jej do domu. W przypadku bloga tak nie ma. Blog jest jak biznes, który jest otwarty 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Zawsze coś się dzieje i zawsze jest coś do zrobienia.

Na czym w sumie polega ta praca?

Wyobraźcie sobie, że praca nad teksem to najmniejszy pikuś w tym wszystkim. Chociaż czasami nad tekstem trzeba pracować od kilku do kilkunastu godzin. Czasem tekst powstaje jako owoc np. miesięcznej pracy (powiedzmy kiedy testuje się coś na sobie, np. jakiś trening). Kiedy czytacie tekst, nie widzicie ile pracy trzeba było włożyć w jego przygotowanie. Ile czasu trzeba było poświęcić na znalezienie odpowiednich materiałów, odpowiednich zdjęć i o ile pierdół technicznych trzeba było po drodze zadbać. Poza tym, dochodzi jeszcze sam pomysł na tekst. Uwierzcie mi, że regularne pisanie nie należy do najprostszych zadań. Jeśli nie dajecie wiary, to proponuję, żebyście spróbowali przez dwa tygodnie napisać jedną kartkę A4 tekstu. Każdy na inny temat i z sensem.

Tak jak już napisałem wyżej teksty (nad którymi też można spędzić masę czasu) nie są jedynym i nie są największym obciążeniem w tej pracy. Blogi różnią się od serwisów przede wszystkim tym, że stoi za nimi jakaś osoba. Osoba, z którą ten czytelnik ma kontakt i tutaj dochodzimy do meritum. Wyobraźcie sobie, że codziennie dostajecie od kilku do kilkudziesięciu wiadomości z pytaniami od czytelników. Pytania na totalnie różne tematy: od sensu życia, przez stulejkę, długość nogawek, po prośbę o pomoc w ratowaniu związku. Z jednej strony przecież nie powinno się olewać czytelników, bo to dzięki nim mamy co mamy, ale z drugiej strony bloger jest jeden, a czytelników np. tysiące. W pewnym momencie odpowiadanie na pewne pytania regularnie zaczyna graniczyć z cudem. Są oczywiście sposoby, żeby to jakoś zorganizować i trochę się odciążyć ale ciągle jest to praca, która może zajmować kilka godzin dziennie.

To jeszcze nie wszystko. Kolejne rzeczy, które trzeba robić, to korespondencja z firmami, które oferują współpracę. Tutaj nie chodzi tylko o akceptowanie lub odrzucanie kolejnych ofert. Trzeba proponować jak dana kampania reklamowa będzie wyglądać, targować się o pieniądze, czytać i poprawiać umowy, wystawiać rachunki, a czasem nawet uporczywie upominać się o zaległe płatności. Do tego dochodzą też spotkania biznesowe (bo nie wszystko odbywa się za pośrednictwem maila). Czasem zdarza się, że trzeba klientowi dać tekst do wglądu przed publikacją i też może być różnie. Może domagać się wielu uciążliwych zmian, może domagać się też zmian niezgodnych z etosem pracy blogera, co budzi dodatkowy stres i prowadzi do trudnych negocjacji.

Inne rzeczy, o które trzeba zadbać to sprawy techniczne. Oczywiście, można się kompletnie nie znać na HTMLu, PHP, javascript etc. i mieć to głęboko w nosie. Z drugiej strony jeśli chce się mieć ładny blog, to są dwie drogi: albo się nauczysz tych rzeczy (i zrobisz to sam) albo to komuś zlecisz (dodatkowe koszty). W moim przypadku jest tak, że trochę się znam, a cięższe sprawy zlecam programistom. Ile czasu mogą zająć zwyczajne poprawki techniczno-designerskie na blogu? Setki godzin. Nieraz siedziałem nad drobną pierdółką do późnych godzin nocnych. Niedawno, w trakcie optymalizowania bloga, zarwałem całą noc do 6 rano, żeby na sam koniec coś zepsuć. Później pół dnia (po zarwanej nocy) walczyłem z obsługą techniczną, żeby to naprawić.

Po drodze istnieje jeszcze bardzo wiele innych aspektów, o których tutaj nie pisałem. Chociażby robienie i przygotowywanie zdjęć (mnie to mniej dotyczy bo robię je rzadko). Później analiza wyników, poszukiwanie nowych rozwiązań i wyciąganie wniosków ze zgromadzonych danych. Ciągła nauka nowych rzeczy (np. co zrobić, żeby więcej osób odwiedzało bloga z Google albo z Facebooka). Inną sprawą jest też użeranie się z internetowym chamstwem (temat rzeka). I setki innych drobnostek, które łącznie sprawiają, że jeśli ktoś zawodowo zajmuje się blogiem, to tak naprawdę to jest jego zawód i rezygnuje z innych zajęć. Osobiście zajmuję się teraz tylko i wyłącznie tym. To naprawdę ciężka praca. No chyba, że ktoś ma kompletnie w dupie swoich czytelników i całkowicie ich ignoruje, to odchodzi mu całkiem spora liczba zajęć.

Kłaniam się! Tomek



Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem. Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Ponad 100 pomysłów na świąteczne prezenty

Cały świąteczny zakupowinik dostępny jest tutaj.

...

CZYTAJ DALEJ...

FAQ

Po około 3 latach działalności tego bloga, w końcu zabrałem się za stworzenie listy często zadawanych mi pytań. W miarę możliwości będę starać się tę listę u...

CZYTAJ DALEJ...

Zapytaj Łysego

Panowie i (z tego co mi wiadomo) Panie! "Facetem jestem i o siebie dbam" funkcjonuje już od ponad 3 lat. Taki czas na liczniku pobudza do sentymentalnych prz...

CZYTAJ DALEJ...

Dlaczego prowadzenie bloga to ciężka praca?

Większości osób wydaje się, że jeśli ktoś prowadzi popularnego bloga, to wystarczy, że napisze jakiś tekst raz na jakiś czas, a potem hajsy lecą z nieba. Moi...

CZYTAJ DALEJ...

Co powtórzyć przed maturą podstawową z matematyki?

Już jutro matura podstawowa z matematyki. Jako, że przez wiele lat przygotowywałem licealistów do tego egzaminu, to łapcie ten krótki poradnik. :)...

CZYTAJ DALEJ...

Korwin zmasakrowany

Szedłem na trening. W drodze rzuciłem okiem na telefon i zobaczyłem zdjęcie na Snapchat'ie (mój snap: monty.pyton) przedstawiające Janusza K...

CZYTAJ DALEJ...

Optymalizacja bloga na WordPressie

Optymalizacja bloga postawionego na Wordpressie, to nie do końca temat, o którym powinienem tutaj pisać. Z drugiej strony dostaję czasami różne pytania dotyc...

CZYTAJ DALEJ...

Sprawiedliwości staje się zadość (sprawa Whitetime)

Około półtora roku temu opublikowałem na blogu artykuł o potencjalnie niebezpiecznym produkcie do wybielania zębów - Whitetime. Wybielacz ten promowany był p...

CZYTAJ DALEJ...

Youtube – pierwsze kroki (podejście nr 2)

Panowie, niedawne wydarzenia związane z Blogiem Roku uświadomiły mi jaką moc może mieć video. Przy okazji, wielkie dzięki za każdy głos na mnie oddany, udało...

CZYTAJ DALEJ...

Jak za 1,23zł kupić 5232 godziny czyjejś pracy?

Od kiedy założyłem blog (a właściwie fanpage, bo takie były początki) 14.09.2012 do dziś minęły 872 dni. Średnio pracowałem nad blogiem jakieś 6 godzin dzien...

CZYTAJ DALEJ...

Jak dogodzić kobiecie?

Wbrew pozorom nie jest to takie ciężkie, a z drugiej strony zdaje się to być najtrudniejsze zadanie na świecie…

Co prawda ten wpis ma być ...

CZYTAJ DALEJ...

Pomysły na prezenty świąteczne dla mężczyzny

Nie lubię tego całego "świątecznego klimatu", który polega na atakowaniu nas ze wszystkich stron pomysłami na prezenty. Dlatego ten "poradnik" prezentów świą...

CZYTAJ DALEJ...