X
rzucanie palenia i e-papierosy

E-papierosy czy mogą pomóc w rzuceniu palenia i czy są szkodliwe?

2014-08-07

Przeprowadzenie researchu na ten temat to nie lada zadanie. Poszukując informacji na temat e-papierosów można odnieść tylko jedno wrażenie – każdy sądzi na ten temat coś innego. Nagłówki artykułów brzmią mniej więcej tak „E-papierosy jednak szkodliwe!”, „E-papierosy pomagają rzucić palenie”, „E-papierosy nie są rozwiązaniem problemu palenia”, „E-papierosy są 23 razy mniej szkodliwe niż zwyczajne papierosy”, itd… Jak znaleźć w tym całym mętliku informacji jakiś konsensus? Oczywiście najprostszym stanowiskiem jest następujące stwierdzenie.

Chcesz zerwać z nikotyną, to z nią po prostu zerwij. Bez kombinowania.

Po prostu przejście na e-papierosa nie oznacza zerwania z nałogiem nikotynowym. Tylko, że jak każdy palacz doskonale wie – sprawa jest prosta i wcale nie jest taka prosta. Bo rzucenie palenia to de facto prosta czynność, trzeba zrobić jedną rzecz – przestać palić. Poza tym objawy po odstawieniu nikotyny są praktycznie żadne. W porównaniu np. z opioidami to śmiech na sali. Mimo to przywiązanie do nikotyny jest niesamowicie duże. Jak to powiedział kiedyś Mark Twain.

Rzu­cić pa­lenie? To łat­we. Ro­biłem to ze sto ra­zy.
smoke_propaganda

Zanim przejdę do argumentów, które podają różne strony tej całej batalii zastanówmy się nad inną sprawą. Jak wiadomo, kiedy nie wiadomo o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Pamiętajcie, że kiedyś papierosy były promowane jako zdrowe… Po lewej przykładowy propagandowy plakat. Chociaż nie przykładałbym tej miary do e-papierosów. Pomyślcie nad tym jaką świetną koncepcją marketingową jest wymyślenie e-papierosów. Po pierwsze nie są wyrobem tytoniowym, więc nie podlegają (jeszcze) praktycznie żadnym regulacjom prawnym. Po drugie (i w sumie najważniejsze) jakże to sprytne powiedzieć ludziom, że ten nałóg będzie zdrowszy i trzepać na nich dalej kasę. Przecież koncernom tytoniowym nie opłaca się, żeby ludzie rzucali palenie. Dlatego też zapewne sponsorują kampanie antynikotynowe (tak!) ponieważ praktycznie zawsze mają odwrotny skutek do zamierzonego. Nawet niedawno widziałem w Warszawie plakaty typu „Palę więc śmierdzę”, albo „Palenie jest do dupy”. Jeśli ktoś z was jest palaczem, to zastanówcie się – jakbyście na taki plakat zareagowali? Pewnie zapalając papierosa. Gdyby mówienie o szkodliwości palenia miało przynieść efekty, to nikt by nie palił. Ale to była dygresja. Wracając do meritum. E-papierosy są genialnym chwytem marketingowym, ponieważ dalej każą żyć człowiekowi w niewoli nikotyny. A jeśli ktoś żyje w tym więzieniu, to dalej można na nim trzepać hajs. Proste i sprytne.

Dlaczego o tym piszę? Ano pomyślcie sobie gdzie ludzie zazwyczaj będą szukać informacji o e-papierosach? Wiadomo, że w internecie. A internet jest świetnym medium, w którym można ludźmi manipulować i wmawiać im wiele rzeczy. Być może dlatego wiele publikacji na temat e-papierosów tak się między sobą różni. Wręcz można odnieść wrażenia, że ta dyskusja jest tożsama z tą o tym czy pierwsze było jajko czy kura.

Argumenty przeciw e-papierosom

Pierwszym problemem jest to, że nie znamy długotrwałych skutków używania e-papierosów (z oczywistej przyczyny – mają one dopiero kilka lat). Poza tym kwestia e-papierosów jest praktycznie nieuregulowana prawnie, a co za tym idzie ciężko jest ogólnie ocenić ich działanie. Istnieją badania, które wskazują na bardzo dużą szkodliwość e-papierosów, które mają „mocną grzałkę” (chodzi o właściwości rakotwórcze). Badania te pochodzą z Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Tutaj pojawia się postać prof. Andrzeja Sobczaka, o którym będzie trochę później. Co prawda ponoć są to jedne z nielicznych badań, które wskazują na szkodliwość e-papierosów (rzecz jasna mowa o szkodliwości substancji innych niż nikotyna).

Kolejne argumenty przeciw de facto przedstawiłem wcześniej – korzystanie z e-papierosów w dalszym ciągu nie jest rzuceniem nikotyny, która tak czy siak jest szkodliwa dla zdrowia. Co prawda niektórzy sądzą, że można w jakiś sposób zmniejszać dawki przyjmowanej nikotyny, ale znowu pojawia się tutaj problem braku regulacji prawnych, co do e-papierosów. Otóż w publikacji „Nicotine & Tobacco Research” z 2012 roku przedstawione są dane dotyczące ilości nikotyny w jednym „buchu” e-papierosa. Poddano próbie 16 modeli, które miały teoretycznie zawierać dużą dawkę nikotyny, różnice w wynikach były olbrzymie – od 0.5 do 15.4 miligramów w 300 buchach. Ostatecznie pojawia się pytanie czy aktualnie da się tak naprawdę samodzielnie kontrolować poziom nikotyny w e-papierosach i czy w ogóle można ufać temu, co piszą producenci na opakowaniach? Być może jeśli kiedyś e-papierosy doczekają się porządnego statusu prawnego, to ta sprawa się zmieni. Aktualnie możliwość regulowania poziomu przyjmowanej nikotyny pozostaje wysoce dyskusyjna. Innymi słowy mało prawdopodobne jest, żeby można było zmniejszać dawkę nikotyny, a z pewnością w miarę precyzyjna kontrola wydaje się na razie niemożliwa.

Poza tym zdecydowana większość palaczy, która próbowała przejść na e-papierosa wracała po pewnym czasie do tego tradycyjnego.

Argumenty za e-papierosami

Wspomniany wcześniej prof. Sobczak udzielił swego czasu wywiadu w Dzień Dobry TVN (możecie go posłuchać tutaj). Stwierdził on, że nasz aktualny stan wiedzy na temat szkodliwości e-papierosów zdecydowanie stawia je w lepszym świetle niż papierosy tradycyjne. Tak jak już też wspominałem nieznane są w dalszym ciągu efekty długotrwałego stosowania e-papierosów (i z tego powodu np. WHO nie zajęło jeszcze stanowiska w tej sprawie i uważa, że wyrób ten nie został jeszcze dostatecznie przetestowany). Niemniej jednak wiele zdaje się przemawiać na korzyść e-papierosów w porównaniu z tradycyjnymi papierosami i prof. Sobczak odnosi się w rzeczonym wywiadzie do poważnych publikacji naukowych na ten temat. Poza tym wiadomo też, że krótkotrwałe (do roku czasu) używanie e-papierosów nie powoduje żadnego dodatkowego uszczerbku na zdrowiu. Wspomina on także, że istnieje też dość duży odsetek osób, które dzięki e-papierosom rzuciły palenie. Według badania opublikowanego na łamach Addiction Jurnal osoby, które próbowały rzucić palenie z pomocą e-papierosa były o 60% skuteczniejsze niż te, które próbowały silnej woli.

Konkluzja

Myślę, że jeżeli używanie e-papierosa dałoby komuś chociaż nadzieję wyjścia z nałogu, to mimo wszystkich argumentów przeciw nie widzę podstaw, żeby nie spróbować. Warto jednak pomyśleć o tym, żeby zakupić jakiś sprzęt dobrej jakości, a nie chińszczyznę z Allegro za 5zł. Przede wszystkim trzeba unikać e-papierosów, które „mocno grzeją”. Jednakże przerzucenie się ze zwykłego papierosa na „e” wiąże się z ryzykiem ponieważ nie znamy długofalowych skutków używania tego wynalazku na zdrowie człowieka. Przy czym jedno jest pewne – samo przejście na e-papierosa nie stanowi rozwiązania problemu uzależnienia od nikotyny. Z pewnością samo korzystanie z tego ustrojstwa nie może być jedyną rzeczą, którą należy robić żeby rzucić palenie. Tutaj też na myśl przychodzi mi bardzo znana książka Allena Carra, który w swojej książce „Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie” jest gorącym przeciwnikiem wszelkich terapii substytucyjnych. Opiera on swoją tezę głównie na tym, że ciągle pozostajemy niewolnikami nikotyny.

Cóż ile osób tyle różnego rodzaju metod. Jeżeli ostatecznie ma ona doprowadzić to rzucenia nałogu, to dlaczego nie spróbować?

Post scriptum

Możecie się podzielić w komentarzach, albo pisząc do mnie maila (fjiosd@gmail.com) na temat waszych doświadczeń z rzucaniem palenia. Chętnie z tych „zeznań” złożę jakiś wpis. Zachęcam!

Tomek

Ta genialna główna grafika pochodzi z kampanii przeprowadzonej przez Roy Castle Lung Cancer Fundation.

Najpierw wiedza potem rzeźba - e-book na temat treningu i diety, Tomasz Saweczko

Najpierw wiedza, potem rzeźba

Kompleksowy przewodnik po diecie i treningu dla osób początkujących i średnio zaawansowanych.

Ponad 7000 sprzedanych egzemplarzy!

Ponad 260 stron konkretów. Minimum teorii i maksimum informacji praktycznych. Do e-booka dołączone są również arkusze kalkulacyjne, które wyręczą Cię w koniecznych obliczeniach.

PRZECZYTAJ FRAGMENT  ZAMÓW E-BOOKA

Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem (co nie przeszkodziło mi w napisaniu książki). Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Wakacje życia 1999zł, kiła gratis…

Wiele osób, które prowadzi aktywny seksualny tryb życia zazwyczaj nie ma większej świadomości na temat chorób przenoszonych drogą płciową. Najczęściej wszelk...

CZYTAJ DALEJ...

Jak się uczyć języków obcych?

Kiedy byłem w drugiej klasie liceum postanowiłem zostać poliglotą. W około półtora roku nauczyłem się wtedy niemieckiego i zdawałem z niego maturę rozszerzon...

CZYTAJ DALEJ...

Depilacja klatki piersiowej

Depilacja klatki piersiowej jest o wiele łatwiejsza niż depilacja miejsc intymnych. Oczywiście wiąże się to z faktem, że do klatki mamy o wiele łatwiejszy dostę...

CZYTAJ DALEJ...

Męska moda plażowa, wczoraj i dziś

Moda męska plażowa to stosunkowo nowa koncepcja (i znacznie młodsza od samej mody). Przez wieki ludzie korzystali z uroków mórz, rzek i jezior, tak jak ich natu...

CZYTAJ DALEJ...
Zalando Lounge