X
Najpierw wiedza, potem rzezba
Najpierw wiedza, potem rzezba

Duma z bycia kretynem

Chcesz dostać prezent od Łysego? TAK NIE

Na Kwejku roi się od tego typu grafik – „już widzę jak mi się [wstaw cokolwiek] przyda w prawdziwym życiu”. Tysiące lajków, udostępnień i niekończące się dyskusje na temat tego, że to głupie, lub mądre. Tym razem się już tak tym wkurwiłem, że musiałem ten temat poruszyć na blogu.

Po pierwsze – idiocie nic się w życiu nie przyda

Do definicji osoby głupiej można by dodać taką adnotację: „osoba głupia ma problem z wykorzystaniem wiedzy w życiu, nawet jeśli ją posiada”. I taka jest prawda, jesteś debilem to niczego, nigdy nie wykorzystasz tak jak trzeba. A nawet jeśli się uda to będzie, to raczej dziełem przypadku.

W szkole nie uczą niczego przydatnego w życiu

Gdyby w szkole mieli uczyć tzw. rzeczy w życiu przydatnych, to mielibyśmy zajęcia z medycyny, psychologii, prowadzenia firmy, manipulowania ludźmi, sztuki negocjacji, a wycieczki klasowe byłyby zajęciami survivalowymi. Bo przecież komu potrzebna jest wiedza o skorupiakach, znajomość historii, czytanie nudnych lektur, albo umiejętność rozwiązywania równania kwadratowego? Jak Boga kocham – nikomu „normalnemu” to się nie przyda w konkretnej życiowej sytuacji. Ba! Może tylko zaszkodzić, bo co będzie jak chłopak sobie w łeb strzeli, gdy się nieszczęśliwie zakocha tak jak to uczynił Werter?

Problem polega na tym, że polska szkoła (niezależnie ile bym na niej psów nie powiesił) nawet po głębokiej reformie nie nauczyłaby nikogo niczego „potrzebnego”. Rzeczy potrzebnych w życiu, uczy życie i inni ludzie, na których natrafiamy! Szkoła to tylko jakaś tam instytucja, tyle. Nauczyciele mogą przekazywać jakieś mniej lub bardziej potrzebne informacje, ale to tylko informacje. Ja sam w życiu spotkałem kilku nauczycieli, którzy mnie czegokolwiek nauczyli. Reszta to banda przetwórców bez polotu i wyobraźni. Przecież jeśli zajęcia w szkole miałyby zajmować się tylko sprawami stricte praktycznymi to program takiego teoretycznego nauczania można by zamknąć w kilka lat. Tym sposobem wystarczyłaby podstawówka do ukształtowania dorosłego człowieka, gotowego do tego „prawdziwego” życia.

Do czego zmierzam? Szkoła sama z siebie nie może nas uczyć niczego potrzebnego w życiu. To co jest najważniejsze to osoby, które uczą. Oni mogą w młodych ludziach zaszczepić pasję, chęć do działania, mądrość życiową. To nie szkoła i program jest problemem, ale ci którzy uczą. Przecież jeślibyśmy postulowali usunięcie z programów nauczania tych „niepraktycznych” informacji, to popadlibyśmy w jakąś paranoję. Nie mówiąc już o niekończących się dyskusjach nad tym, co jest, a co nie jest przydatne. Nie twierdzę, że programy nauczania są dobre, ale to nie tu leży problem.

Jak bardzo w życiu przyda Ci się siedzenie na Kwejku?

Pewnie w ogóle. No można czasem tekstem zabłysnąć w towarzystwie. Wniosek na podstawie kultywowanych grafik – nie siedzieć na Kwejku. Zresztą kwestia praktyczności wiedzy jest bardzo problematyczna. Ja jestem matematykiem, w życiu nie wykorzystałem nigdy twierdzenia Gaussa-Ostrogradskiego i jeszcze stu innych. Ale w ogóle tego nie żałuję, zmaganie się z problemami, które w życiu teoretycznie są niepotrzebne rozwija umiejętność, które potem się przydają i to bardzo. Do tego dochodzi kwestia pewnej przyzwoitości – pewne rzeczy po prostu wypada wiedzieć. A nawet jeśli nie wypada i takie stawianie sprawy jest bez sensu, to po prostu z samej ludzkiej ciekawości w końcu się tego i owego można dowiedzieć. Postulowanie przydatności wszystkiego w życiu to kompletna paranoja. A produkowanie takich grafik to przejaw bezpruderyjnego idiotyzmu i braku refleksji nad czymkolwiek.

Nie wiem jak można mieć absmak do wiedzy jak do gówna. Rozumiem, że komuś się nie chce uczyć, ale proklamowanie tego na każdym kroku nie ma sensu. A jak ktoś się nie chce uczyć, to niech skończy gimnazjum – bo do tego etapu edukacja jest w tym kraju obowiązkowa, a potem niech z tą swoją wielką życiową mądrością robi biznesy i tapla się w morzu pieniędzy. Wcale nie trzeba kończyć studiów, żeby być mądrym i zaradnym. I na odwrót, tytuł profesora nie świadczy o tym, że ktoś jest nie wiadomo kim.

Kłaniam się, Tomek.



Tomasz SaweczkoO AUTORZE Cześć, nazywam się Tomasz Saweczko (aka Łysy), z wykształcenia jestem matematykiem. Nie jestem ani pakerem, nie chodzę do kosmetyczki co drugi dzień, ani nie traktuję ulicy jak wybiegu. Zaś męskie dbanie o siebie, to dla mnie coś więcej niż tylko wygląd... Czytaj więcej!

Anka i Danka, zadanie z próbnej matury z matematyki, kt...

Zadanie z próbnej matury w listopadzie 2016 o Ance i Dance zrobiło mniej więcej taką samą karierę jak zadanie o ojcu i synu zbierających jabłka. Jako matematyk ...

CZYTAJ DALEJ...

Jaki zarost podoba się kobietom? Czyli o tym jak zarost...

Jaki zarost podoba się kobietom i jaki uważają za bardziej atrakcyjny? Najprostsza możliwa odpowiedź to: "jakikolwiek". Nie podlega dyskusji, że posiadanie z...

CZYTAJ DALEJ...

Jaki jest idealny rozmiar penisa według kobiet?

Odwieczny problem dotyczący optymalnej wielkości penisa zdaje się być w końcu rozwiązany. I to wszystko za sprawą nauki! A precyzyjniej mówiąc: za sprawą bad...

CZYTAJ DALEJ...

Jak i po co przeprowadzić samobadanie jąder?

Regularne samobadanie jąder może uratować życie. Nie gwarantuje ono co prawda wczesnego wykrycia raka jądra, ale nie mamy właściwie do dyspozycji lepszego na...

CZYTAJ DALEJ...

Francuski szyk dla mężczyzn, odkryj sekrety codziennej ...

Obecnie bardzo rzadko zdarza mi się, że nie mogę się oderwać od jakiejś książki. Mając wiele na głowie, człowiek łatwo się rozprasza i błogie chwile zatopien...

CZYTAJ DALEJ...